hop na strone glowna

wkurzone

adres zwrotny czyli jaki jest szczyt ludzkiego tupetu?

taaaaaaaaaaaaaaa........... no bo czego ja sie spodziewalam tak?

bezczelnie calkiem i w ogole jak tak moglam? pfffffffffffffffffffffffff

otoz chodzi ze bo:

"sie spieszylam" z wysylaniem kartek zwyklopoczcianych bo chcialam zeby w miare przyzwoicie doszly... przynajmniej zeby mialy szanse tak? no i szansa jak najbardziej... kwestia w tym ze nie ponaklejalam naklejek z adresem zwrotnym... no i co? oczywiscie ze kartki podochodzily (w kopertach byly, zeby nie bylo ze ja na zwykle kartki chce adres zwrotny wklejac ;) ). dostaje ja tez wiadomosc przez wiadomy portal spolecznosciowy - tej mniej wiecej tresci: za kartke dziekujemy, nie wyslalismy tobie bo... na kopercie nie podalas adresu... no w morde? czy to ja cos nie tak czy niekoniecznie? ja naprawde w naiwnosci swej nie sadzilam ze kultura osobista nakazuje czekac na otrzymanie kartki i ewentualnie dopiero wtedy wysylac wlasna?? o ja nieuswiadomiona tepota? zeby nie bylo - adres nam sie owszem zmienil, ale 2 lata temu... wiec to juz trzecie Boze Narodzenie w tym domu... i wiem NA PEWNO ze poprzednie dwie kartki wysylalam z naklejka adresowa...

wiecie co, nie zdzierzylam, odpisalam ze ja nie wiem ale ja to adresy do ludzi wpisuje do notesiku z adresami... i chyba mi za przeproszeniem wisi aktualnie czy sie osobnik wraz z cala rodzina na mnie obrazi czy nie.... pffff.

serducho 29. grudnia 2010 07:10:00

Komentarze (3)


no to juz jest szczyt wszystkiego!!!!

no bo ja rozumiem ze sie przejelam. rozumiem ze sie martwie. rozumiem ze zboj jeden maly (Patches oczywiscie a ktozby? ;) ) uparcie NIE CHCE jesc siana (no tam zdzbelko czy dwa ale co to jest??). ale zeby MNIE sie snily bobki po nocach????????????????? no wiecie co????????? pffffffffffff!!! piekne wielkie brazowe bobki. w kuwecie zboja! kurka budze sie, pelna nadziei lece na zlamanie karku po schodach, i co widze??? doooopa zbita, te same nedzne malenkie bobki w zbojeckiej (zbojowskiej?) kuwecie. pffffffffffffffffff!

jak juz mi sie takie cos sni, to ja sobie ZYCZE zeby sie spelnilo!!!!!!!!!!! a nie mnie na darmo takie cos!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! pfffffffffffffffffffffffffffff!

serducho 03. listopada 2010 15:35:00

Komentarze (6)


do dooopy proszepanstwa i tyle o. :/

no ale czego ja sie spodziewalam he? no chyba nie tego, zeby sie rok za przeproszeniem szkolny zaczal a Grzdyle trzymaly sie zdrowo tak? no przeciez to niemozliwe jest. taaaa... no ok. to Grzdyle ale jakim prawem mnie jakies cholerstwo zlapalo???? i to na NIECALE 2 tygodnie przed PRZELOZONYM (ze wzgledu na zachciewajki szanownego WULKANU) Wielkim Wyjazdem???? no w morde jeza no!!! ja BARDZO prosze Tego Tam Na Gorze coby uwzglednil takie oto fakty:

1. wyjazd jest przelozony o pol roku. no.

2. nie widzialam sie z MOimi KOchanymi 2.5 roku.

3. MOi KOchani nie widzieli swych Wnukow (tudziez Siostrzencow) przez 2.5 roku.

4. jedziemy TYLKO na 2 tyg...

wiec ja BARDZO prosze, naprawde no.... :(

kurka.

i w morde jeza o.

* * *

a Lakus wciaga... no nie trawke no ;)

o:

serducho 27. września 2010 03:33:00

Komentarze (4)


przezylam!

az sie sama dziwie. naprawde. bo to takie pewne nie bylo znowu... tzn bez przesady, zagrozenia zycia bezposredniego nie bylo, natomiast zagrozenie utraty zdrowia psychicznego - jak najbardziej. co sie stalo? ano niby nic... Wieksza sobie zaprosila kolezanke coby ta przyszla "sie pobawic"... matko moja... kolezanka musiala miec wszystkeigo zawsze wiecej i lepsze niz ktorekolwiek z moich dzieciakow. czyli jesli Webkinz, to ona ma 29 sztuk! TyBabies - o, ma 99 sztuk! no i tu juz nie zdzierzylam, bo rodzicow ma przy zdrowych (w miare)zmyslach i na pewno az tylu by jej nie sprawili, wiec sie wycofala z 99sztuk, na rzecz "bo mam duuuuzo"... ta... poszly z Wieksza grac w komputer... gra wygladala tak, ze Kolezanka usiadla przed komputerem Wiekszej i powiedziala: teraz moja kolej... matko moja, zacisnelam usta i powtarzam sobie: cicho badz, cicho badz... bo chce Wieksza uczyc asertywnosci...  faaajnie. po ok godzinie Wieksza sie zbuntowala i powiedziala ze teraz jej kolej. na co Kolezanka sie obrazila, poszla do sypialni Wiekszej i zaczela czytac ksiazke. i powiedziala ze nie wroci "sie bawic" chyba ze jej kolej bedzie na komputerze... i ta moja sierotka sie zgodzila... ta...w pewnym momencie nie zdzierzylam poprosilam Wieksza na strone i mowie: dziecko drogie przeciez to nie jest tak ze musisz robic co jej sie podoba, chyba masz swoje zdanie w jakichstam sprawach?  ech...
a zawsze mi sie wydawalo ze to ja mam lobuzy, nieusluchane dzieci i tak dalej... oj chyba zaczne odszczekiwac ;)

2 godzinki minely dosc szybko w sumie, aby odreagowac... nalepilam pierogow z truskawkami na obiadek o. zjedlismy wszystkie. a nalepilam cos z 70 sztuk. mniam! :)

ufff. dobrze ze koniec roku za pasem, Kolezanka sie przeprowadzila i w przyszlym roku do tej samej szkoly co Wieksza chodzic nie bedzie. Kolezanka nie bedzie ,znaczy, bo Wieksza jak najbardziej :)

serducho 12. czerwca 2010 07:07:00

Komentarze (5)


sie mi ulalo, a co!

nic z tego nie rozumiem. naprawde.
za nastoletnich czasow sie ma jakastam figure. sie wazy ilestam workow kartofli, czy - bardziej nowoczesnie ;) - kilogramow. fajnie? fajnie. lub mniej, ale ja na wlasnym przykladzie (oczywiscie) sie opieram. wiec sie wazy. idzie sie na studia. sie je rozmaicie. i nie- nie chudnie wcale. bo to takie czasy byly, kiedy sie czlowiek zachlystywal chipsami, McDonaldsami, frytkami. zyl na prowiancie z domu przez pierwsze 3 dni tygodnia (oczywiscie odsmazane wszystko na tluszczu), a ostatnie dwa (do piatku wlacznie) na jajecznicy z resztek. wzglednie na chlebie z dzemem. dietetyczne wszystko jak cholerka. w razie braku kasy - chipsy sie zastepowalo tonami chrupkow kukurydzianych. rozmaitego kalibru. wiec sie tylo. nie zeby duzo. ale nie schudlo na pewno. pozniej sie poszlo do pracy. nie zeby na dlugo - dwa lata. styl zywienia - jak na studiach. weekendy w domu rodzinnym, zapas prowiantu na tydzien. luz.
sie wyszlo za maz... sie zmienilo wszystko - sie przytylo lekko liczac 7 kg w ciagu roku. sie zgubilo z tego z 5. sie zaszlo w ciaze raz, przytylo 13, zgubilo 10, wmiedzyczasie jakies kamienie zolciowe, operacja, zgubilo sie kilka kg, potem sie to nadrobilo...
sie zaszlo poraz drugi, przytylo 18 zgubilo 15... bilans takise.
ale srodowisko, znajomi, rodzinka obludnie twierdzila ze wszystko jest ok.zwlaszcza te/ci chudsi czlonkowie rodziny. nienie, nie jestes gruba, alez skad? dobrze wygladasz. taaa...
wiec sie schudlo. duzo. wrocilo sie do wagi z ostatnich klas ogolniaka. i teraz sie porobilo... polowa znajomkow/rodzinki twierdzi ze super, swietnie wygladasz, ale czad, woooo-hooooo, brawo, yes-yes! druga polowa (nie wnikam w rownosc liczebna polowek) - o matko, ale sie zmienilas na buzi, a wez, brzydko teraz wygladasz, kosci ci stercza, no kto to widzial taki obojczyk ? i tak dalej w ten desen. no w morde? i to szczuple osoby tak potrafia mowic! ktorym te obojczyki tez stercza!  no bo ja rozumiem - jak kto przy kosci to takie schudniecie kogos moze budzic wyrzut sumienia tak? ale szczuple? no w morde, zazdrosc ich zre ze nie sa jedyne takie piekne szczuple? no? pfff. musialam sie wygadac bo jeszcze troche i sie mnie cos zrobi! a jak ich w oczy zre to, ze pieke/gotuje  "dietetycznie". zeby nie bylo - dietetycznosc polega na nie dodawaniu kostki margaryny do kazdego jednego placka, uzywaniu maki pelnoziarnistej, (jak na zalaczonym obrazku:

wprowadzeniu wiekszej ilosci spozywanego blonnika, i tak dalej w ten desen... pfff! ja sie pytam - co ich to zre?? jesli ja takie 

pieke i nam to smakuje??

no!!??
w morde.
i dziekuje za uwage!

 

p.s. aha, i jeszcze jedno,bom se zapomniala: A WLASNIE ZE JA SIE SOBIE teraz PODOBAM! NO! i juz!!!!

serducho 04. czerwca 2010 02:12:00

Komentarze (5)


tak sie zastanawiam...

...co sobie mysli (bo na pewno nie CZUJE) matka, ktora ma trojke dzieci, w tym jedno z porazeniem mozgowym, i DO ZADNEGO z nich nie ma praw rodzicielskich bo... bo je ma wszystkei w doopie... co sobie mysli matka, ktora mieszka u swojej mamy, z dwojka z trojga SWOICH dzieci (bo to z porazeniem cale szczescie z ojcem swoim mieszka), nie majac pracy, wyreczajac sie kim popadnie przy opiece nad swoim 4letnim synkiem... czyli podrzucajac go komu popadnie, gdzie popadnie... co sobie mysli matka, idac w dluga z kolejnym swoim chlopakiem, bez slowa pozegnania, bez slowa wyjasnienia - zostawiajac 11letnia corke(ktora moze tak jednak matki potrzebuje??) i 4letniego chlopca swojej mamie, ktora pracuje coby utrzymac swoje wnuki... co ona sobie w morde i do jasnej cholerki mysli??? i po co udaje ze jej na tych dzieciach zalezy? po co robi im wode z mozgu?? ten czterolatek placze za nia... ma problemy z zachowaniem, problemy w szkole, z nauczycielami, z kierowca autobusu, z kolegami... co ona sobie do jasnej... myslala??? ja przepraszam, ja bardzo szanuje ja za to ze je urodzila... ale tylko za to! bo poza tym nie wiem czy cokolwiek potrafila dobrego im dac... :(((

serducho 13. stycznia 2010 17:39:00

Komentarze (7)


warcze kopie i gryze...

i nie wiem co jeszcze. bo sie we mnie zagotowalo...

w Dzien Bozego Narodzenia tradycyjnie mielismy miec obiad z cala rodzina. MIELISMY. wlasnie zadzwonil brat MS ze oni nie moga przyjechac. ha ha ha. jego cudna zoneczka najglosniej krzyczala ze to na nas kolej teraz, srutututu i tak dalej. oczywiscie - im za daleko. a ze my co roku jakos ten sam dystans pokonujemy? i znosimy w spokoju jej pretensje i docinki jak sie nam zdarzy spoznic... pffff... ciekawe komu jeszcze nie bedzie pasowalo...

no i humor do reszty mam skaszaniony :/ pfff.

 

serducho 21. grudnia 2009 02:36:00

Komentarze (15)


Wieksza Imprezowiczka ;)

hihi. tydzien temu urodziny kolezanki. dzis kolegi. za dwa tygodnie - urodziny kolejnej kolezanki :) heheh, nie ma co - imprezowiczka mi rosnie i tyle! :)

dzisiejsza impreza w restauracji nastawionej na dzieciaki. ale nie tradycyjny Ronaldzik, tylko cos innego. calkiem fajne. tylko ze ja sie nastawilam na zakupy podczas gdy moja pierworodna by sobie imprezowala. niestety okazalo sie to kompletnie niewykonalne - rozne takie fidrygalki, gry, i tak dalej do ktorych potrzebne byly zetony (ktore cora dostala za darmo calkiem przy wejsciu ;) - z racji imprezki ), o ktorych Wieksza zapominala momentalnie gdy tylko na horyzoncie ukazala sie jakas kolezanka lub jakis kolega... tak wiec mamuska dryp dryp za cora... wkurzona bylam maksymalnie... no nic - zawolali dzieciaki na jedzenie - mnie skreca w brzuchu, patrze sobie jak dzieci slicznie wsuwaja pizze... pff... taaa... a ja swinstw nie jadam tak? :P no. to cierp cialo cos chcialo. ok. zjedli, wyskoczyl Maskotek (restauracyjny taki, bo to urodziny tak? :)) pobawil sie z dziecmi. wszystko fajnie zorganizowane ale na tempo! bo impreza trwac ma 90 minut. no to 2 minuty pozniej tort. zjedli, dostali male prezenciki, jubilat swoich nawet nie rozpakowal... pfff. fajnie. pobawilismy sie jeszcze troche (zetonow zostalo), podliczylismy wygrane kupony, podchodzimy do lady gdzie za kupony mozna bylo dostac zabawke. i dramat. to co Wiekszej sie podoba "kosztuje" - phi, bagatelka - 1500 kuponow. a Wieksza ile posiada? ano 100. no i fajnie. jej ryk, moje nerwy, krakowskim (???) targiem stanelo na pilce. futbolowej. do ktorej musialam oczywiscie doplacic... pffff....

wsciekla (acz sie hamowalam bo widzialam ze Wieksza faktycznie sie dobrze bawila :) ) pojechalam do domu, wsciekla i glodna przygotowalam lunch...

po jedzeniu  zakupy. no i wystapil element kompletnie pocieszajacy :) otoz zupelnie niechcacy wdepnelismy do sklepu z damska odzieza. przeceny straszne! tzn strasznie fajne ale i straszne bo jak tu nie kupic jak tak tanio??? a wiec kupic: 2 spodniczki, bluzeczka i portki. sztruksy ;) nie ma to jak dobre zakupy na zakonczenie kiepskiego dnia ;) ha!

 

 

serducho 15. listopada 2009 06:37:00

Komentarze (2)


o w morde... czyli kto mi zakosil glos?????!!!!!!!!!!!!!!!!!!

:(((((((((((((((((((((((( przyznac sie bez bicia, no!!!!!!!!!!!!!! potrzebuje!!! buuuuuuuuuu!!!!!!!!!!!!!!!    
w morde. Grzdyle mnie zjedza zywcem!!! kurza twarzyczka :/ wzielo mi i wcielo  glos. i co? i himno.rano porozumiewam sie jedynie teatralno dramatycznym szeptem. potem jest odrobinke lepiej ale tylko odrobinke - skrzecze skrzypie piszcze i chrypie jak nieprzymierzajac chlopiec 13letni z zaawansowana mutacja :/ w morde... a na piatek mialam miec usuwanie osemek. operacyjne, pod prawie-ze-narkoza i glupim jasiem. w morde jeza i kurdebalans!!!! :(((((((((((((((((((

serducho 07. lipca 2009 03:26:00

Komentarze (3)


:[

/jesienna deprecha jak nic. dolek to pryszcz. to jest dol egzystencjalny jakis. w morde go. przejdzie. musi./

W przedszkolu Wiekszej bylo zdjecie z Mikolajem. czy Swietym to ja mam pewne watpliwosci, ale niechtam. co sie okazalo PO czasie - Mniejszy mogl tez sie zalapac. tylko po co to ludziom wyraznie powiedziec prawda? wrrrrrrrrrrr

Mniejszy nasladuje odglosy wydawane przez psa... ekhem. no powiedzmy... robi o tak: auuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu!!!! auuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu!!! auauauuuuuuuuuuuuuuu!!!
...
no jak by nie bylo - wyjace psy tez sie zdarzaja prawda??

serducho 16. listopada 2007 19:11:00

Komentarze (3)